Wymarłe śródmieście Szczecina
Jak donosi “Gazeta Wyborcza”, z renowacją i sprzedażą kamienic oraz zarządzaniem powierzchnią handlową lepiej poradziłby sobie biznes prywatny niż gminna spółka SCR. Uważa tak Aleksander Buwelski, szef rady nadzorczej SCR , wiceprezydent Szczecina ds. gospodarczych.

Na zdjęciu z prawej – tak miał wyglądać Deptak Bogusława (projekt z roku 1998). Jak wygląda dziś wszyscy wiemy…
- Problemem wymarłego i zdewastowanego Śródmieścia nie obarczałbym SCR. To kłopot wszystkich polskich miast. Śródmieścia zaczęły obumierać z chwilą, gdy pojawiły się centra handlowe. To tam ludzie wolą spędzać czas.
Przestrzeń dla Szczecina, gdzie ludzie będą chcieli spędzać czas, miał wykreować SCR. Miały nas przyciągać poodnawiane kamienice, kawiarnie, butiki i puby.
- Tylko czy to jest zadanie dla podmiotu publicznego. Jestem liberałem i uważam, że kapitał prywatny z takimi przedsięwzięciami radzi sobie lepiej. Przecież renowacja kamienic, sprzedaż i wynajem powierzchni to jest biznes.
Chciałby pan wrócić do idei kwartałów norweskich czy amerykańskich, z których 10 lat temu ostatecznie wycofało się miasto?
- Nie wiem, jak te spółki z Norwegami czy Amerykanami działały. Trudno mi ocenić, czy gmina słusznie podziękowała za współpracę. Ponieważ pracowałem wcześniej w firmach związanych z budową i wynajmem powierzchni handlowych, to wiem, jak z takimi przedsięwzięciami może sobie poradzić podmiot publiczny, a na ile więcej może sobie pozwolić i jak działa kapitał prywatny. Podmiot publiczny nie ma takiej siły przebicia jak kapitał prywatny.
Dlatego teraz jako zastępca prezydenta ds. gospodarczych zaproponuje pan prezydentowi Piotrowi Krzystkowi wprowadzenie do SCR kapitału prywatnego?
- Tak. Renowację można przeprowadzić na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Gmina wnosi kamienice – prywatna spółka kapitał i know-how. Jeżeli spółka wykona swoje zadanie, wówczas gmina mogłaby jej odsprzedać swoje udziały. Przy zarządzaniu powierzchnią handlową potrzebna jest wiedza i doświadczenie, którego nie ma i nie należy wymagać od gminnej spółki.
Czyli jest pan za tym, by SCR nie wyzbywało się pojedynczo lokali użytkowych.
- Tak, bo pojedynczy właściciel będzie kierować się zyskiem i będziemy mieli ulice banków. Teraz handlem w Śródmieściu należy zarządzać tak, jak się kieruje handlem w centrach handlowych. Tam nikt nie ma lokali na własność, a właściciel decyduje o polityce rozmieszczenia branż, by centrum było atrakcyjne jako całość. Wobec dzierżawców powierzchni handlowych należy stosować elastyczne stawki – wiadomo, że np. od perfumerii można żądać więcej za m kw. niż od biura turystycznego, a jeszcze inną markę wprowadzamy za symboliczną złotówkę, bo jest atrakcją i dzięki niej klientów mają też ci, którzy płacą więcej.
Elastyczne stawki, symboliczne złotówki. I jak to się ma do dzierżawy naliczonej Chiefowi. Właściciele tej rybnej restauracji skarżą się, że czynsz w wysokości 20 tys. miesięcznie zabija ich restaurację.
- No właśnie tu wychodzi m.in. ta wyższość kapitału prywatnego nad gminną spółką. Kapitał prywatny może sobie pozwolić na to, by komuś powierzchnię wynająć za złotówkę, renomowanym markom nawet płaci się za to, że zechcą w centrum handlowym otworzyć swój sklep. Gminna spółka na takie praktyki nie może sobie pozwolić. Zarządzają przecież mieniem publicznym. Mogą się spotkać nawet z odpowiedzialnością karną.
Ale przecież SCR nie zostało powołane do tego, by zarabiać na wynajmie, tylko po to, żeby zrewitalizować Śródmieście. To może też mogą wynajmować za złotówkę?
- Nie wiem, trzeba się zastanowić, czy można tak interpretować działalność tej spółki.
Przedstawia pan siebie jako zwolennika wolnego rynku – to dlaczego jako szef rady nadzorczej SCR nie zgodził się pan na sprzedaż lokalu właścicielom Chiefa.
- Należność za lokal miała być rozłożona na 10 lat – w takiej sytuacji roczne raty byłyby niższe niż roczne wpływy z dzierżawy. To niekorzystne dla miasta. Jeżeli właściciele restauracji od razu zdecydują się zapłacić całą kwotę, to nie ma problemu.
Przedsiębiorcy wynajmujący powierzchnie w kwartałach zarządzanych przez SCR alarmują, że za półtora roku gdy stanie galeria handlowa ECE, Śródmieście jeszcze bardziej się zdegeneruje.
- Na obecności ECE można też skorzystać. Ruch z Galerii Kaskada będzie się przelewał także na sąsiednie ulice. Można pomyśleć o wspólnych kulturalno-rozrywkowych imprezach.